RSS

Niecały rok temu technoblogosferę zdominował Palm i jego „nowy początek”. Model Pre z systemem webOS miał na nowo rozdać karty w świecie zdominowanym przez iPhone i Blackberry, z rozpędzającym się Androidem i cofającym Symbianem. Wszyscy chwalili webOSa, wróżyli mu świetlaną przyszłość, a pierwsze dni sprzedaży wydawały się potwierdzać te prognozy.
Teraz po 9 miesiącach od premiery Pre w Stanach Zjednoczonych (i po 5 miesiącach odkąd trafił do Europy) o Palmie znowu jest głośno niestety w trochę innym kontekście. Oto tytuły prasy z ostatnich dni: Palm w coraz większych kłopotach – produkcja nadal wstrzymanaGazeta.pl, Palm może nie przetrwać kolejnego rokuChip, Palm na dnie?Gazeta.pl, Niepewna przyszłość PalmaGazeta.pl. Ceny akcji spadają, sprzedaż telefonów to katastrofa, produkcja nowych została wstrzymana, a do tego dochodzi narzekanie na jakość wykonania i słabą ofertę programów. Palm jest na krawędzi, pieniędzy może wystarczyć mu jedynie na parę miesięcy egzystencji i nikt nie wie co będzie dalej.

I w tych burzliwych, dla Palma, dniach przyszła do mnie niewielka paczka z niemiecką wersją telefonu, który zamiast iPhone-killerem może okazać się Palm-killerem. Jak wypadły testy? O tym dowiecie się w dalszej części artykułu.

Zestaw

Palm Pre sprzedawany jest w pudełku przypominającym wielkością opakowanie iPhone’a 3GS, ale o bardziej wymyślnym kształcie (ze ściętym jednym rogiem). W zestawie dostajemy kabel USB/microUSB za pomocą którego możemy podłączyć słuchawkę do komputera lub do gniazdkowej ładowarki, słuchawki, futerał. Niewiele, ale to norma we współczesnych smartfonach. Podobnie wygląda zawartość HTC G1, Blackberry Bolda, a Apple ogranicza się tylko do kabla i ładowarki. Jakość akcesoriów jest przeciętna, porównywalna do konkurencji i właściwie nie warto na ten temat się nawet rozpisywać. Trochę rozczarowuje, że słuchawki nie mają przycisków do ustawiana głośności, a jedynie klawisz pauzy – trudno się do tego przyzwyczaić.

Budowa i jakość wykonania

Palm Pre jest jednym z mniejszych smartfonów jakie miałem okazję testować. Jego wymiary to 59.5 x 100.5 x 16.95 mm, a waga 135 gram – niewiele w porównaniu do przeciętnych produktów Apple, HTC czy nawet Nokii (pomijam tu oczywiście wybrane ultracienkie modele).



Jest za to dość gruby, ale gdzieś ten slider musiał się w końcu zmieścić.

Obudowa wykonana jest z czarnego, błyszczącego plastiku (podobnego do tego użytego w tylnej części iPhone’a), a jedynymi wyróżniającymi się elementami jest srebrne logo na pokrywie baterii i obwódka wokół obiektywu aparatu.

Obłych kształtów telefonu nie zakłócają praktycznie żadne przyciski. Mamy co prawda power w prawym górnym rogu i głośność na lewym boku, ale są one tak dopasowane do obudowy, że trudno je zauważyć.



Jest jeszcze okrągły, przypominający trackballa, klawisz pod ekranem, służący do minimalizowania aplikacji do widoku karty (więcej o kartach w drugiej części recenzji) i informujący białym światłem o nowych zdarzeniach (SMS, terminarz, email).

Warto jeszcze wspomnieć o gnieździe microUSB po prawej stronie i słuchawkowym na górze.

Mimo kształtów i śliskich materiałów, z których został wykonany, telefon bardzo dobrze leży w ręce, zarówno złożony jak i z wysuniętą klawiaturą. Trzymając iPhone’a ciągle mam wrażenie, że zaraz wyślizgnie mi się z rąk, w przypadku Palma nic takiego nie ma miejsca.

Pre wygląda bardzo efektownie, jest ciekawie zaprojektowany, ale Palm niezbyt przyłożył się do realizacji swojego projektu. Wszystko jest strasznie plastikowe w najgorszym tego słowa znaczeniu. iPhone, Blackberry Bold czy Nokia E90 stwarzają wrażenie, że zrobiono je ze szkła i stali (mimo, że przecież to też plastik), a Pre od razu ujawnia pospolitość użytych materiałów. Telefon cały trzeszczy, klapka baterii ugina się nawet przy niewielkim nacisku, matowa obwódka przypomina najtańszą chińszczyznę. Ale najgorsze dopiero przed nami. Miałem już kilka telefonów typu slider (7110, N80, N95), ale takiego mechanizmu jak w komórce Palma jeszcze nie widziałem. W porównaniu z nim, produkty Nokii to szczyt precyzji i solidności. 4-miesięczny Pre ma prawie 3 mm luzy (nie wiem niestety jak to wygląda w nowym egzemplarzu) i od razu widać, że nie jest telefonem, który nam posłuży przez kilka lat. Równie beznadziejny jest sam mechanizm wysuwania. Jedynym sposobem jest tutaj położenie kciuka w centralnym punkcie wyświetlacza i mocny nacisk, a i tak czasami trzeba powtarzać czynność kilkakrotnie (lub pomóc sobie drugą ręką) bo za pierwszym razem się nie udaje. Co prawda do odbioru połączenia rozłożenie nie jest konieczne, ale już do wpisania czegokolwiek niezbędne – producent nie przewidział niestety klawiatury ekranowej (jest tylko numeryczna do wybierania numeru telefonu).

Sama klawiatura, biorąc bod uwagę niewielką przestrzeń, którą na nią przeznaczono, jest w sumie niezła. Przyciski są solidne, dobrze rozmieszczone i nawet osoba o dość dużych palcach, o ile nie ma zbyt długich paznokci, powinna sobie poradzić z wpisywaniem tekstu ( z zastrzeżeniem, że nie jest on zbyt długi).

Zresztą zobaczcie na filmie poniżej jak szybko można pisać na klawiaturze Pre.

Wyświetlacz

Palm Pre został wyposażony w wyświetlacz 3,1-cala o rozdzielczości 480×320 czyli podobnej to tej z iPhone’a czy HTC G1. Jakość obrazu jest również porównywalna. Jeśli jednak miałbym uszeregować je w kolejności od najlepszego do najsłabszego to pierwsze miejsce zdecydowanie przypadłoby produktowi Apple, Palm byłby tuż za nim, a na końcu wylądowałby G1 – różnice nie są jednak wielkie.

Jeśli chodzi o czułość na dotyk, to również wygląda to podobnie jak u konkurencji. Zdarza się brak reakcji przy krawędziach, ale to przypadłość wszystkich dotykowych smartfonów, nawet iPhone czasami nie reaguje jak powinien.

Pre posiada też panel dotykowy tuż pod wyświetlaczem. Zastępuje on klawisz „wstecz” (przesuwamy palcem w lewo), a przy edycji tekstu umożliwia wywołanie opcji kopiuj i wklej. Wystarczy zaznaczyć tekst (palcem na ekranie z wciśniętym klawiszem shift), a następnie dotknąć panelu i wybrać X (wytnij) C (kopiuj) lub V (wklej).

Telefon został wyposażony też w czujnik zbliżeniowy wyłączający ekran gdy przykładamy komórkę do ucha, akcelerometr, działający niestety tylko w wybranych aplikacjach (aparat, galeria, przeglądarka internetowa) oraz w multitouch z obsługą „pinch to zoom”.

Wydajność

Pod maską Pre ukrywa się procesor TI OMAP3 600MHz, 256MB RAMu i 8GB pamięci wewnętrznej (do dyspozycji użytkownika pozostaje około 7GB). Nie ma niestety obsługi kart pamięci, ale nie jest to jakaś dyskwalifikująca wada.
Jeśli chodzi o szybkość, to chyba najbardziej odpowiednim określeniem jest słowo: przeciętna. Nie ma problemu gdy zamkniemy wszystkie aplikacje, telefon działa wtedy niemal błyskawicznie, ale wystarczy zostawić parę otwartych „kart” i wydajność spada zdecydowanie. Czasami już przy 3 programach działających w tle, system nie uruchomi nic nowego dopóki nie wyłączymy jednej z aplikacji.

Nie można za to narzekać na stabilność. Telefon, ani razu mi się nie zawiesił czy zresetował. Dwa razy miałem problem z grą Monopoly, przestała reagować na polecenia, wystarczyło jednak zmniejszyć ją do karty i wyłączyć – system pracował jakby nigdy nic.

Telefon

Funkcje telefoniczne nie są najmocniejszą stroną Palma Pre. Od strony software’owej wszystko przygotowane jest świetnie, zarówno dialer jak i kontakty czy rejestr połączeń działają rewelacyjnie. Problemy sprawia jednak hardware – komórka ma wyraźny problem z utrzymaniem zasięgu. HTC G1, Nokia E90, BlackBerry Bold czy nawet iPhone, spisują się zdecydowanie lepiej.
Jakość połączeń jest zadowalająca, wszystko wyraźnie słychać, chociaż moim zdaniem trochę za cicho.

Aparat

Smartfon Palma został wyposażony w 3-megapikselową kamerę z diodą pełniącą rolę flasha. Oprogramowanie jest proste, aż do bólu. Nie mamy żadnych opcji ustawień za wyjątkiem możliwości wyłączenia lampy błyskowej. Brakuje też klawisza spustu migawki, fotki pstrykamy dotykając ikony na ekranie.
Jakość zdjęć nie odbiega od efektów uzyskanych innymi telefonicznymi aparatami o porównywalnych parametrach, ale daleko jej do fotek zrobionych smartfonami Nokia czy Sony Ericsson. Jest jednak jedna cecha aparatu Pre, którą przewyższa on konkurencję – szybkość. Cała obróbka obrazka odbywa się w tle i praktycznie możemy pstrykać bez przerwy fotkę za fotką. Zrobienie 10-ciu zdjęć Palmem zajmuje tyle czasu co 3 fotki iPhone’m.

Pod spodem możecie zobaczyć porównanie zdjęć zrobionych Pre (po lewej) i iPhone’m (po prawej).









Powyższe fotki były zrobione bez dodatkowego oświetlenia, a tak wygląda to samo zdjęcie zrobione Palmem Pre z „lampą błyskową”.

W zdjęciach tekstu od razu widać brak autofocusa w Pre.

I jeszcze parę zdjęć, tym razem zrobionych tylko telefonem Palma. Podobne robiłem też modelem Sony Ericsson Satio – można je zobaczyć w artykule: Sony Ericsson Satio (U1) – smartfon czy aparat





Bateria

Akumulator sprzedawany w zestawie z Pre ma pojemność identyczną z ogniwem HTC G1 – 1150mAh – i oferuje nam praktycznie te same osiągi. Przy standardowym użytkowaniu (kilka minut rozmowy, parę SMSów, maili i kilkadziesiąt minut słuchania muzyki), bateria powinna wystarczyć na około 18 godzin. Takie wartości chyba nikogo już nie zaskakują, większość współczesnych smartfonów wymaga codziennego ładowania.

Podsumowanie

Trudno jednoznacznie ocenić Pre. Z jednej strony trzeba przyznać, że wygląda oryginalnie, wyróżnia się z tłumu iPhone’o podobnych smartfonów, jest elegancki i na pewno wywoła sporo zainteresowania gdy pokażemy go znajomym. Z drugiej, jakość wykonania może skutecznie zniechęcać do wiązania się na dłużej z produktem Palma.
Pod względem sprzętowym jest na pewno lepszy od HTC G1, ale nie dorównuje produktowi Apple. Z wydaniem ostatecznej opinii wstrzymam się jednak do czasu opublikowania drugiej części testu, w której opiszę system webOS.
Jedno jest pewne, wyświetlacz 3,1-cala to zdecydowanie za mało do komfortowej pracy na smartfonie, zwłaszcza gdy używamy go głównie do przeglądania internetu i multimediów.

Udostępnij

3 komentarze do “Test telefonu Palm Pre – część I – hardware”

  1. mstdzw pisze:

    Przynajmniej jedno co słyszałem o PRE okazało się bajką – kurcze ależ ten kolo zapierdziela na tej klawiaturze ;D. Czekam na 2 część bo webOS wygląda zachęcająco.

  2. ddluk pisze:

    Na jakiej wersji oprogramowania ten test był wykonywany? W wersji 1.4.1 problem z zbyt dużą ilością kart został poprawiony, kolejne zmiany mają się pojawić w 1.4.5 (mam przyjemność testować).

  3. Bartek Nowak pisze:

    Wersja softu to 1.4.0

Skomentuj