RSS

Doświadczony traumą po używaniu Windowsa Mobile 5, od dawna z daleka omijałem wszystkie mobilne produkty Microsoftu. Zresztą nie tylko mobilne – z mojego biurka zniknął PC, pakiet Office zastąpiłem darmowym OpenOffice, a przeglądarki Internet Explorer nie odpalałem od lat. Tylko Xbox 360 się jakoś obronił.

Do Windows Phone 7 też podchodziłem raczej sceptycznie, bo chociaż ładny, to, bez wsparcia producentów, z góry skazany na niepowodzenie. Alians z Nokią wszystko jednak zmienił, najwyższa więc pora przyjrzeć się bliżej systemowi operacyjnemu, który już wkrótce zawita do urządzeń, (jeszcze) największego na świecie producenta telefonów.

Oczywiście na Windows Phone’a z Finlandii nie ma jeszcze co liczyć, minie sporo czasu zanim Nokia coś nam pokaże, a jeszcze więcej zanim wprowadzi to do sprzedaży (obstawiam przyszły rok). Ale od czego jest w końcu HTC, producent, który nie dość, że ciągle coś nowego rzuca na rynek, to jeszcze bardzo chętnie wypożycza swoje słuchawki do testów. W ten sposób w moje ręce trafił model HTC 7 Trophy.

Pierwsze wrażenie po wypakowaniu z pudełka – jest nieźle, taki podrasowany Desire. Fajniejszy kolor (czarny), efektowna srebrna obwódka, podobny, szorstki plastik z tyłu. Wymiary i waga praktycznie identyczne (Trophy jest cięższy o 5g).

Wszystko solidnie wykonane i dobrze dopasowane, żadnych luzów nic nie skrzypi. Na początku trochę zaniepokoił mnie brak fizycznych klawiszy z przodu, ale szybko się przyzwyczaiłem do dotykowych odpowiedników. Zamiast tego mamy za to dedykowany przycisk do obsługi aparatu, służący nie tylko jako spust migawki, ale również włącznik do szybkiego uruchomienia kamery, nawet gdy telefon jest w stanie uśpienia.

Na górze, po lewej jest przycisk power, a obok niego wejście słuchawkowe (tak jak w Desire), jedynie gniazdo microUSB do podpięcia ładowarki/kabla USB umieszczono trochę nietypowo z lewego boku. Wolę gdy jest na dole, bo łatwiej się wtedy korzysta ze smartfonu gdy jest podpięty do komputera.

HTC 7 Trophy to nie najlepszy sprzętowo przedstawiciel rodziny Windows Phone. Patrząc na parametry od razu widać, że to komórka raczej przeciętna, co nie znaczy, że słaba. Mamy tu procesor 1GHz Snapdragon, 512MB pamięci ROM i 576MB RAM, 8GB pamięci wewnętrznej.
Telefon jest szybki, wszystko działa bardzo sprawnie i płynnie, owszem czasem coś dłużej musi się ładować (np. Marketplace czyli Windowsowy AppStore) ale związane jest to raczej z połączeniem internetowym niż sprzętem. W tej laurce jest też jednak łyżka dziegciu – dwa razy telefon odmówił mi posłuszeństwa – przestał reagować na dotyk. Obydwa przypadki miały miejsce na zewnątrz, przy dość niskiej temperaturze i tak do końca nie jestem pewien czy to wada hardware czy też problemy z oprogramowaniem.

Trophy wyposażono w wyświetlacz LCD 3.8-cala. Rozdzielczość nie powala – 480×800 – ale jakość obrazu jest rewelacyjna, podobnie jak czułość na dotyk.

Do fotek i filmów mamy 5-megapikselową kamerę z flashem typu LED i opcją kręcenia wideo 720p plus wspomniany wcześniej dedykowany przycisk z boku obudowy. Interfejs do obsługi, oprócz tego, że elegancki i przejrzysty jak cały Windows Phone 7, oferuje parę dodatkowych ustawień tematycznych: automatyczny, portret, krajobraz, tryb sportowy etc, kilka kolorystycznych efektów: zdjęcia czarno-białe, sepia, negatyw, ustawienie rozdzielczości : od VGA (640×480) do 5MP, 3 tryby autofocusa, możliwość wyłączenia lub wymuszenia lampy błyskowej.

Po zrobieniu zdjęcia, gotowa fotka przesuwa się w górę telefonu, ale nie znika całkowicie. Zostaje około 1 centymetrowy wycinek i wystarczy dotknąć go palcem, żeby zobaczyć efekt naszego pstrykania. Działa to identycznie jak miniatura widoczna w Androidzie czy iOS’ie, przy zachowaniu specyficznego stylu WP7. Pod spodem znajdziecie przykładowe zdjęcia z HTC 7 Trophy.





I jeszcze przykłady efektów dostępnych w aparacie.



O oprogramowaniu mam zamiar napisać osobny tekst, tutaj jedynie wspomnę o dedykowanym sofcie przygotowanym przez HTC.

Całość zebrana jest w tzw. HTC Hub. Po odpaleniu wita nas zegar z animowaną pogodą znany z interfejsu Sense i lista polecanych aplikacji. Nie ma tego zbyt dużo, w sumie naliczyłem około 13 programów i 8 gier. Spośród tych pierwszych, kilka zainstalowanych jest domyślnie w telefonie np. Photo Enhancer (do dodawania efektów do zdjęć), Stocks (notowania giełdowe), Converter do przeliczania różnego rodzaju jednostek miar i Kalkulator, pozostałe można sobie bezpłatnie doinstalować. Szczerze mówiąc nie ma w nich nic specjalnego i bez problemu można znaleźć w Windowsowym AppStorze ich zamienniki. Co do gier, to mamy tutaj sztandarowe tytuły takich firm jak EA czy Gameloft, np. Tetris, Monopoly, The Sims. Niestety wszystkie są płatne i dostępne również przez Marketplace, trudno więc mówić o jakieś wartości dodanej.



Do tego sam Hub uruchamia się za każdym razem z efektowną, ale po kilku razach denerwująca, animacją, która niepotrzebnie przedłuża czas dotarcia do poszukiwanej treści. Szkoda, że nie można jej wyłączyć.

HTC 7 Trophy to bardzo przyzwoity telefon, elegancki i dobrze wykonany, jednak bez fajerwerków. W sam raz dla przeciętnego użytkownika, który chce wygodnie korzystać ze swojego smartfona, ale równocześnie nie łudzi się, że zastąpi on mu lustrzankę, telewizor czy konsolę. Czy warto go kupić? odpowiedź na to pytanie w drugiej części testu.

Udostępnij

1 komentarz do “HTC 7 Trophy – część I – sprzęt”

  1. piotr pisze:

    mam ten telefon od 2 miesiecy,spisuje sie dobrze ale nadal wp7 jest jaby beta prawdziwego systemu.No i mimo proby aktualizacji aplikacji nieudaje sie to..

Skomentuj