CISCO trafia pod strzechy
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

CISCORok 1998 zapisał się w dziejach Cisco chlubną kartą. Załoga rozrosła się do 14,5 tysiąca osób, a sprzedaż poszła w górę o 31 procent. Dziewiętnastego lipca akcje spółki znowu podskoczyły o kolejne 4 dolary i jej wartość rynkowa ze świstem przemknęła koło łupku z napisem „100 miliardów dolarów”. „Papierowi” milionerzy pracujący w Cisco całymi setkami stali się jeszcze bogatsi. Portfel prezesa spuchł do okrągłych 100 milionów. Dziennikarz „Wall Street Journal” w artykule opiewającym dokonania Cisco zauważył, że firma osiągnęła ten pułap w wieku zaledwie dwunastu lat – uznano to za rekord wszech czasów. Microsoft wspinał się na tę wysokość niemal dwa razy dłużej. W 1998 roku rzesza internautów powiększała się z każdą sekundą o 7 osób, a urządzenia Cisco dostarczały dziesięć razy więcej listów niż amerykańska poczta. John Chambers z rozbawieniem opowiadał swoim 74-letnim ojcu, który jeszcze dwa lata wcześniej nie miał bladego pojęcia o Internecie, ale potem odkrył tam takie bogactwo informacji gospodarczych, że zaczął synowi doradzać, jak ma zarządzać firmą. Autorzy raportu spółki za rok 1998 podkreślili często przeoczany fakt, że przypuszczalnie każdy internetowy mail trafia do adresata dzięki urządzeniom Cisco.