Walka z wyrzutem sumienia w imię biznesu

Windykacja długów to częstokroć trudny proces także dla samych windykatorów, z którym nie wszyscy radzą sobie czysto emocjonalnie. Walka z drugą osobą bądź przedsiębiorstwem nawet mimo moralnego imperatywu dla nieco gorzej znoszących konieczność upominania się o swoje bywa przekleństwem.

Oczywiście łatwo to zbagatelizować i stwierdzać, że takie osoby nie powinny pracować w branży – to całkiem słuszne podejście, ludzie o miękkim sercu jednak zwykle nie mają problemów z logicznym rozumowaniem i doskonale wiedzą, na co się piszą, podejmując pracę w firmie windykacyjnej. Dzięki temu mowa o przypadkach zupełnie jednostkowych, lecz zarazem niemożliwym jest również udawać, że takowe nie istnieją. Wielu do pracy w windykacji potrafi pchać życiowa konieczność – niespecjalnie swobodnie czują się w tym fachu, lecz działają, by utrzymać rodzinę. Wobec takich należy wykazać pewne zrozumienie, starając się raczej z wolna przyuczać do niezbędnego w tej branży „wyciszania” wyrzutów sumienia. Ukazywać konieczność przeprowadzenia windykacji długu i płynące z tego korzyści dla obydwu stron. Umacniać stronę moralną słowem oraz czynem. Wszak praca windykacyjna w znakomitej większości jest jednak działaniem głęboko moralnym, walką o zadośćuczynienie pokrzywdzonemu bliźniemu.

Nie wolno zezwalać na to, by windykatorzy o takim podejściu zapominali – zwłaszcza ci w najmniejszym stopniu przekonani do swej pracy. O nich wypada walczyć zdecydowanie najbardziej i najczęściej, przeciągając na dobrą stronę.